Modne są teraz takie wszelkie motywujące przemowy. Inspirujące hasła. Książki, po lekturze których staniesz się lepszą wersją siebie. Wykłady pozwalające zajrzeć w głąb siebie. Kalendarze, dzięki którym każdy dzień zaczniesz wykorzystywać w stu procentach, a energii zamiast ubywać, będzie ci przybywać (czyżby była do nich dołączana jakaś dobra amfa?). Trenerzy personalni, którzy pomogą ci w udzieleniu odpowiedzi na nurtujące cię od dawna pytanie - jak znaleźć szczęście w życiu?
Trzeba żyć. Teraz. Nie później. Nauczyć się wybaczać. Nie poddawać się. Iść dalej. Kochać. Doceniać (najlepiej wszystko na raz). Szanować innych. Śmiać się. I takie tam inne sposoby na oszukiwanie samego siebie.
Ja tam wolę się, ujmując rzecz kolokwialnie, najebać - wszak wtedy człowiek może wszystko. Potem, jak się ma kaca, jest troszeczkę gorzej, ale ewentualnie wszystko wraca do normy.
Ale ktoś z przewlekłą depresją na szczęściu się nie zna, w końcu sama depresja jest demotywująca i trzeba jej unikać, a alkohol to pułapka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz