niedziela, 17 marca 2013

burn like fire in Cairo

Słoneczko, śpiewające ptaszki, wiosenny wiatr i pan Marian w pośpiechu spożywający setkę lubelskiej cytrynówki przy mojej bramie. Kiedy okoliczne żule decydują się opuścić bezpieczne i ciepłe zakątki starych kamienic po to, żeby kosztować trunków na świeżym powietrzu (przynajmniej coś jest tu świeże), można być pewnym, że wiosna niedługo zawita na Jeżyce. Dla mnie temperatura jest jeszcze odrobinę zbyt niska, żeby tak po prostu upijać się na krawężniku i oddawać mocz na stojące opodal drzewo, ale pamiętajmy, że dzięki nieustannym spożywaniu rozgrzewających drinków żule są w stanie przetrwać nawet syberyjskie mrozy, czymże więc jest dla nich 0 stopni Celsjusza?
Ja nie mam jeszcze chęci wypełzać na dwór na dłużej, siedzę więc w domu, słucham ulubionej muzyki, pożeram czekoladę w zatrważających wręcz ilościach i tworzę kartki z kolorowymi kwiatkami. Ta daa!





Bez fałszywej skromności powiem, że to jedna z najładniejszych rzeczy, jaką stworzyłam ;) A wam jak się podoba? 

32 komentarze:

  1. Ten wstęp o żulach bezcenny :D
    Też jakoś mnie wzięło na pożeranie w ilościach hurtowych czekolady, a przeważnie nie przepadam za nią :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne są! Widzę już większa produkcja :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi też nigdy nie wychodzi utrzymywanie porządku, ale zawsze gdy uda mi się go doprowadzić do porządku to mówię sobie że jak najdłużej ma tak zostać :D

    OdpowiedzUsuń
  4. fajny blog! obserwuję i liczę na rewanż :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ile czasu taki jeden kwiatek robisz?

    OdpowiedzUsuń
  6. wiosna, kwiatki, wianki jak zobaczyłam Twoje dzieło z miejsca zaczekam się uśmiechać;D

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie też dłużej nie trwa taki porządek, czasem zdarzy się ze troche więcej czasu jest czysto, a później znowu układam wszystko nie tam gdzie powinno się znajdować :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Wstęp o żulach - bezcenny :)
    śliczne kwiatuszki, bardzo kreatywne, ile czasu ci zajęło wykonanie ich? ♥
    Obserwuję (liczę na rewanż) + dziękuję za odwiedziny ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. świetny blog i notka :3
    ZAOBSERWOWAŁAM i liczę na to samo z Twojej strony :>
    http://my-secret-dreamx3.blogspot.com/
    Pozdrawiam,Ania :)

    OdpowiedzUsuń
  10. bylam kiedys fanką Jeżycjady Musierowicz ;D
    i marzylo mi sie pojechac do Poznania zobaczyć te wszystkie miejsca ;p

    OdpowiedzUsuń
  11. noo bo Musierowicz swietnie to wszystko opisywala ;]
    a Jeżyce to takie urzeczywistnienie tego wszystkiego, wiec fajnie masz ze tam mieszkasz ;D

    OdpowiedzUsuń
  12. Cuda :)
    Musisz mieć ciekawie ozdobiony pokój :D

    OdpowiedzUsuń
  13. wow cudowne <3 czy to są specialne karteczki czy można wyciąć z normalnej kartki A4

    OdpowiedzUsuń
  14. świetnie ujęte ha :)
    super to robisz!

    OdpowiedzUsuń
  15. Śliczny wianek <3
    Bransoletka za ok. 60 zł :)

    OdpowiedzUsuń
  16. naprawdę masz talent do rękodzieł :>

    OdpowiedzUsuń
  17. mistrzowsko!

    wstęp żulowski genialny, że też nigdy tego nie zaobserwowałam. żule są chyba odpowiednikiem jaskółek albo bocianów :D

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  18. Zostałaś przeze mnie nominowana do Liebster Award :)
    http://sky-blue-sugar.blogspot.com/2013/03/10liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  19. tak sama malowałam, dziękuję i rozumiem :). każdy ma inny gust :)

    OdpowiedzUsuń
  20. To fakt, i to jeszcze na taką, która rzuca resztą w twarz :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Boskie, świecznik niżej tez mi się ogromnie podoba ;)

    Zapraszam do mnie - nowy wpis: ilonastejbach.blogspot.com ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. U mnie żule jeszcze nie powychodziły... :(

    OdpowiedzUsuń