Nie wiem jak wy, ale ja nie cierpię rozpoczynać kolejnych etapów edukacji. Każda pierwsza klasa (podstawówka, gimnazjum, liceum, potem studia) zawsze wygląda tak samo - widzisz nieufne spojrzenia skierowane w twoją stronę i zastanawiasz się, do kogo możesz otworzyć japę. Jeśli macie inaczej, zazdroszczę, ja mam właśnie tak jak napisałam. No i te spotkania pierwszoroczniaków, gdzie po raz setny mogę usłyszeć kto jest dziekanem, gdzie jest dziekanat i jak należy tytułować majle do wykładowców (najlepszym antyprzykładem było 'cześć, Radek', serio, nie wiem kto tak pisze).
Ten rok zapowiada się dość intensywnie, bo oprócz nicnierobienia na uczelni, będę jeszcze pracować, czyli uczyć tych wszystkich biednych ludzi jak mówić po angielsku. Mam nadzieję, że uda mi się pogodzić obie rzeczy, eee nie - wróć - nie ma opcji, żebym nie pogodziła tych dwóch rzeczy!
A wczoraj, w ramach produktywnego spędzania czasu, wybrałam się na noc naukowców. Najciekawsze rzeczy działy się na polibudzie - miałam szansę podotykać ciekłego azotu i wygrałam przepiękną biżuterię:
Na polibudzie mieli też kawiarenkę czynną do późna (w końcu była to NOC naukowców), gdzie mogłam zeżreć zapiekankę - na pewno nie wiecie jak wyglądają zapiekanki (rozumiem, że nie każdy może sobie pozwolić na tak wykwintne jedzenie na mieście), więc wrzucę wam zdjęcie:
Smacznego!


E tam! Przecież początek, to właśnie POCZĄTEK, można zacząć wszystko od nowa omijając błędy, które się popełniło uprzednio (robiąc miejsce na nowe gafy oczywiście ;)) Ja zazwyczaj nie mam problemu ze znajdowaniem "japy", na tyle przyjaznej z wyglądu,że może do niej zagaję, bo to ja jestem tą "japą",do której ludzie podchodzą ;)
OdpowiedzUsuńZe specyficznych zachowań pierwszoroczaniaków chyba nigdy nie zapomnę chłopaka, który do indeksu sam sobie wpisywał oceny i w miejscach podpisów wykładowców sam się podpisywał... (true story) Bo to też odwieczny dylemat "jak się wypisuje indeks"!?
Tradycyjna zapieksa najsmaczniejsza w godzinach wieczornych i na dużym zmęczeniu fizycznym! :)
Gratuluję wygranej! :)
Ja też mam urwanie głowy, a do szkoły chodzę już od prawie 2 miesięcy :/
OdpowiedzUsuńApetyt mi zrobiłaś ;)
Zapraszam do mnie i pozdrawiam ;) Zuzia♥
http://funandfashion98.blogspot.dk/
Ja też czasem się skuszę na taki zapiekankowy rarytas :P
OdpowiedzUsuńMnie opornej na językową wiedzę byś nie nauczyła nic nawet jakbyś chciała xD
Produktów mnóstwo, więc trzeba uważać by nie pójść z torbami :P
UsuńRównież byłam na Nocy Naukowców :)
OdpowiedzUsuńhehe niezla bizuteria ;DD
OdpowiedzUsuńa ja nie lubie studiow. nie jara mnie to :P
taak, coś o tym wiem. Ostatnio zaczęłam edukację w gimnazjum i jestem przerażona! :)
OdpowiedzUsuńHeh :D Zapiekanka na mieście. Kurde i teraz mi się zechciało :O
OdpowiedzUsuńtrzymam za Ciebie kciuki :))
OdpowiedzUsuńOj tam, będzie dobrze! Jestem pewna, że dasz sobie radę :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
powodzenia, bedzie dobrze ;))
OdpowiedzUsuńa ja nie mogę się doczekać kolejnego roku akademickiego. już na początku września chciałam, razem z łepkami, zacząć się edukować. ja wiem jestem dziwna -_-
OdpowiedzUsuńUhuhu fajne świecidełka ^^
OdpowiedzUsuńJa tam mam jeszcze dużo czasu do studiowania, ale wydaje mi się to fajne. Lepsze niż szkoła i w góle, pewnie jak już będę studentką to zmienie zdanie na ten temat.
cześć radek, nie odważyłabym się :D
OdpowiedzUsuńach, studenckie życie! pozdrawiam, trzymaj się tam ;)
hahaha no tak widzę, że zapiekanka była bardzo smaczna, bo już mocno nadgryziona.:)
OdpowiedzUsuńOch fajnie było by tak zobaczyć co to jest ta noc naukowców. no i jak ciebie czytam, to tak jakbym swoją Mimę słyszała :D:D:D:D takie same teksty mówi :D:D:D:D pozdrawiam cieplutko i życzę wspaniałej przygody naukowej.