poniedziałek, 12 sierpnia 2013

nie mam pomysłu na tytuł

1. Mój współlokator Rob jest żywym zaprzeczeniem stereotypowego Brytyjczyka. OK, przyznaję, może zbyt często zadaje mi pytanie 'How are you?', ale poza tym jest aż nadto normalny. Kiedy spotykam go w kuchni, to zwykle ucinamy sobie ciekawą pogawędkę - Rob w fantastyczny sposób opowiada o swoim kraju i często krytykuje irytujące brytyjskie zachowania. Dzięki niemu wiem na przykład, że system klasowy jest dla wielu (naprawdę wielu) osób ciągle żywy i niektórzy nie odezwą się do takiego śmieciarza czy innego pracownika fizycznego, bo, cóż, tacy ludzie są zwyczajnie gorsi. Także wiecie, jeśli już musicie wykonywać jakiś podrzędny zawód, to nie chwalcie się tym jeśli zależy wam na dobrej opinii wśród ludzi. Tych lepszych ludzi.

2. Mój współlokator James jest aż nadto typowym Brytyjczykiem. W szafce trzyma przerażającą ilość fasolki Heinz w puszce, chociaż nigdy nie widziałam, żeby cokolwiek gotował. W swych zapasach posiada również jedyną w swym rodzaju tea with whitener - fantastyczny wynalazek, dzięki któremu nie trzeba już trudzić się nalewaniem mleka do herbaty. James ma typową pracę from 9 to 5, wypłatę otrzymuje w piątek, co bardzo go cieszy, bo w weekend może w pełni oddać się robieniu zakupów. W niedzielę grywa w niezwykle popularną tutaj grę - tenisa, a po grze w tenisa lubi zasiąść przed telewizorem, żeby emocjonować się piłką nożną.


nie mogłam się powstrzymać

3. Mój współlokator Chris wprowadził się do nas całkiem niedawno. Studiuje literaturę angielską (mmmm, mogę z nim porozmawiać o Beowulfie), a wieczorami pracuje w barze. Czasem wpada do niego dziewczyna - dziewczyna, której włosy mają tak intensywny odcień czerwieni, że jest to aż nieprawdopodobne. Obydwoje są bardzo mili, na swój brytyjski sposób. To znaczy, że kiedy gadamy o pogodzie, wszystko jest OK, jednak kiedy tylko temat zejdzie na śmieci rozpaczliwie domagające się wyniesienia, nagle odkrywam, że gadam sama ze sobą. 

4. Mój współlokator Andrew, do którego mówię Jędrek, bo Andrew mi po prostu do niego nie pasuje. Nie widuję go prawie wcale, bo Jędrek pracuje na nocne zmiany, ale kiedy już uda mi się z nim porozmawiać to nie mogę się nadziwić temu, jak bardzo mogą różnić się od siebie brat z siostrą. Jestem pewna, że większość ludzi wzięłaby nas za zupełnie obce sobie osoby. Kosmos!

5. Na koniec jestem ja, ale mnie już znacie.



27 komentarzy:

  1. Naprawdę fajne pierdułki :) Miło poznać twoich współlokatorów ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakie śliczne słodkości :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja bym w takim razie nie wylazła z takich sklepów tylko nakupiła milion badziewia, ale za to byłabym piekielnie ze wszystkiego zadowolona :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Haha, czyli masz ciekawie z nimi, krótko mówiąc :)
    Te pióro z pandami jest urocze!

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam rodzinę w USA, ale żeby nie powiedzieć 'dość oporną na odwiedziny'. Jednak kończę za rok tą szkołę kosmetyczną i myślałam od Au Pair/Work and Travel lecz nie wiem czy dałabym sobie radę z językiem, ponieważ nie jest to moja mocna strona, podstawę matury zdałam na 64% pisemną, a ustną na 50%, przy czym byłam w szoku, że aż tak dobrze jak na mnie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie niby większość rodziny jest pod Detroit, więc tam też nic ciekawego, ale mam też ciotkę 20min samochodem od Nowego Yorku... no ale nie oszukujmy się, że ktoś chciałby trzymać kogoś u siebie w domu więcej niż te wakacyjne 2 góra 3 msc...
      Z angielskim właśnie strasznie się boję ;O że nie zrozumiem czegoś, a tym bardziej jeśli nie będę wiedziała co odpowiedzieć, bo będzie mi brakować słownictwa. Poza tym swój ang. oceniam na 'bezczasowy'. Pamiętam jak wyszłam po maturze ustnej i się mnie pytali 'Jakiego czasu użyłaś ?' ja odpowiedziałam 'nie wiem, żadnego chyba' xD
      Dlatego chciałabym pojechać by być 'rzucona na głęboką wodę' gdzie nikt nie zna polskiego i będę musiała się porozumieć jakoś po angielsku. No ale by pojechać na W&T czy AU-Pair trzeba mieć komunikatywny ang, a nie wiem czy mój poziom zaawansowania jest odpowiedni. Dlatego też się Ciebie wypytywałam o Anglię :P bo może bym się tam doszkoliła w ang a następnie do USA, bo jednak do UK nie potrzeba wizy, a wolałabym nie dostać odmowy [mimo że turystyczną dostałam bez problemu, 3 pytania i było po sprawie].
      Ach się rozpisałam :P

      Usuń
  6. Jestem leniwa i to jak diabli :P ale to jeszcze nie jest najgorsze, ja w ogóle nie mam talentu do języków obcych, mimo, że angielski umiem najlepiej, w liceum na poziomie klasy czułam się tępo. Mimo, że wykułam się słownictwa to kilka dni później już większości nie pamiętałam. Coś tam umiem, ale nie jest to rewelacja, bo mam nawet braki w tej postawie ... W liceum uczyłam się 3 lata hiszpańskiego i po tym czasie umiem się przedstawić oraz policzyć do 10, jednak kobieta uczyć nie umiała :D

    OdpowiedzUsuń
  7. No to masz ciekawą mieszankę! Ale chociaż wiadomo, że z każdym można porozmawiać i się przy tym nie zanudzić ;D
    A Twoje zakupy są bardzo urocze :3

    OdpowiedzUsuń
  8. No ciekawe, ciekawe to towarzystwo. :)
    Pióro z pandami cudne ♥

    OdpowiedzUsuń
  9. świetny tekst :) pisz dziewczyno jak najwięcej, bo to co piszesz, czyta sie jednym tchem :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Widzę, ze masz super współlokatorów :D
    Fajne te długopisy na końcu!

    OdpowiedzUsuń
  11. Pióro genialne i fajne towarzystwo <3.

    OdpowiedzUsuń
  12. fajny współlokator to ważna sprawa, ja mieszkałam przez ostatnie 5 lat z różnymi ludźmi i czasem bywało nieciekawie

    podoba mi się tu u Ciebie, chyba zostanę tu na dłużej :)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Zabawni ci Twoi współlokatorzy, jednak moim ulubieńcem jest James :D
    Lol, ciekawe co by zrobił, gdyby przypadkiem zobaczył, że robisz zdjęcia zawartości jego szafki :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dzieki za szczerą opinię. Moim naturalnym kolorem jest ciemny blond/jasny brąz, ale chciałam poeksperymentować i zobaczyć jak wyglądam w innym. Mi osobiście się podoba, ale chyba nie zdecyduję się na pomalowanie farbą. :)
    Masz ciekawych współlokatorów! :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Ale fajne piedrołki lubię takie jasne kolory i wzory;)

    Zapraszam;d

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie wiedziałam, że wielu Brytyjczyków dalej uznaje system klasowy. Nie wiem czemu, ale zawsze wydawało mi się, że ten naród jest taki miły, tolerancyjny itd. W każdym razie fajnie choć trochę pomieszkać z Anglikami :)
    Rzeczywiście przesłodkie te rzeczy, ja bym chyba stała w tych sklepach godzinami i nie wiedziała co kupić ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Masz świetnych współlokatorów, i na każdego masz swoje zdanie haha :) śliczne rzeczy zakupiłaś ja pewnie też bym nie mogła się powstrzymać :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Współlokatorzy to zawsze ciekawe osobniki, każdy reprezentuje tak naprawdę co innego :D

    OdpowiedzUsuń
  19. masz fajne towarzystwo i trochę zazdroszczę bo gdybym miała już z kimś wynajmować mieszkanie to zdecydowanie wolałabym właśnie jak Ty, z facetami, z którymi mam zdecydowanie lepszy kontakt niż z dziewczynami :)


    pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetnych masz współlokatorów :)
    Ładne rzeczy zakupiłaś! ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. świetnerzeczy kupiłaś,
    współlokatorzy super ;DD

    OdpowiedzUsuń
  22. haha masz talent do pisania! ;) ciekawi są ci Twoi współlokatorzy :D

    OdpowiedzUsuń
  23. fajne długopisy:) ciekawie piszesz.

    OdpowiedzUsuń
  24. Najbardziej w Brytyjczykach lubię ich akcent. Fajne bibelotki zakupiłaś, sama bym takimi nie pogardziła :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie wiem, jeszcze nie wypróbowałam :P

    OdpowiedzUsuń