Ciekawa jestem, czy jeszcze kiedyś ujrzę śnieg na święta Bożego Narodzenia.
23 grudnia zrobiłam sobie wycieczkę na cmentarz i jak nigdy czułam obecność bliskich mi osób, których już niestety ze mną nie ma.
Ostatnio coraz częściej miewam myśli dotyczące przeprowadzki - nie to, żebym wiedziała dokąd chcę się udać, ale męczy mnie przebywanie w tym samym miejscu. Może gdybym miała przyjemną pracę, którą naprawdę lubię, poczułabym chęć zostania tu na zawsze, a tak...
W zeszły wtorek byłam w Poznaniu i choć przez cały dzień jechałam samochodem, co niesamowicie mnie wymęczyło i mimo prysznica czułam się pognieciona, poszłam spotkać się z moimi dobrymi znajomymi. Byłam zaskoczona, kiedy okazało się, że wiele osób przyszło na spotkanie ze względu na mnie. Uświadomiłam też sobie, że - choć nie odczuwam tego na co dzień - to jednak bardzo tęsknię za możliwością komunikowania się z innymi osobami w języku innym niż niemiecki.
Krótko przed świętami odwiedził mnie jeden z moich bliższych znajomych, co doprowadziło do tego, że mój mózg naprawdę oszalał musząc stale przełączać się między trzema językami, w wyniku czego powstały całkiem śmieszne dialogi.
Za to dzisiaj w końcu spadł :)
OdpowiedzUsuń