Robi się coraz zimniej, czasem nawet trochę popada i powieje, słońce zachodzi coraz wcześniej - to wszystko znaczy, że już wkrótce na klatkę schodową zawita elita Jeżyc. Wprost nie mogę się doczekać, żeby posłuchać ich rozmów obfitych w dylematy egzystencjalne lub też nastrojowej muzyki puszczanej z ich telefonów. Jest to coś, za czym tęsknię przez całe lato, czyli przez okres, kiedy elita woli przesiadywać w jakichś ciemnych zakamarkach innym bram, dając mojej kamienicy chwilę wytchnienia.
Najgorsze jest to, że elita nie ma w zwyczaju (jak to elita) sprzątać po tym, jak zakończą swe posiedzenia, dlatego też wychodząc rano na uczelnię będę się mogła natknąć na butelki po przeróżnych trunkach (a raczej to, co z owych butelek zostało po uprzednim rzucaniu nimi w ścianę; podejrzewam, że robią to aby ćwiczyć celność), pudełka po pizzy, czasem nawet kawałki pizzy, lufki oraz rozległe kałuże, którym kamienica zawdzięcza swój intensywny zapach.
Przygotowuję się na nieustanne wzywanie patroli i niekończące się oczekiwanie na ich przybycie.
Nie ma co, będzie wesoło.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz