środa, 11 stycznia 2012

szara codzienność ;)

Przypomniała mi się jedna historyjka ze sklepu :)
Działo się to w czasie wakacji, a że był to jeden z nielicznych ciepłych dni, ludzi było mało. Nudziłam się jak mops i z nadzieją wypatrywałam choćby jednego klienta, kiedy pewna pani postanowiła nieco 'umilić' mi ten dzień.
Wpadła nagle do sklepu, ogarnęła półki szaleńczym wzrokiem i momentalnie znalazła się przy ladzie, a właściwie w tym miejscu, gdzie lada się kończy. Gdybym tam nie stała, to pewnie wlazła by za ladę, no ale z racji tego, że napotkała 'przeszkodę' zatrzymała się, przyjęła wojowniczą postawę i wypaliła "Chcę wyrzucić gumę!".
Wymieniłam z M., która obsługiwała kasę zdziwione spojrzenie i dalej spokojnie stałam w miejscu, mając nadzieję, że to jakiś żart i pani sobie pójdzie. Jednak brak reakcji z naszej strony najwidoczniej zdenerwował panią, bo zaczęła krzyczeć "Chcę wyrzucić gumę! Gdzie jest śmietnik?!"
Wtedy grzecznie jej odpowiedziałam, że śmietniki stoją zaraz przy wyjściu z naszego sklepu (naprawdę, trudno je przeoczyć, z resztą w każdym centrum handlowym śmietniki są na każdym kroku) i jeśli chce wyrzuć tę gumę, to nie widzę problemu.
Pani puściła moją informację mimo uszu, zupełnie straciła panowanie nad sobą i zaczęła jeszcze głośniej domagać się, żebyśmy podały jej śmietnik, skoro ona nie może wejść za ladę i wyrzucić tej gumy; mało tego, w pewnym momencie wyjęła przeżutą gumę z ust i próbowała mi TO wcisnąć w dłoń. 
Przyznam, że zupełnie nie wiedziałam jak zareagować, w końcu wzięłam reklamówkę, do której wyrzucamy jakieś drobne papiery i podałam pani, żeby wyrzuciła tę nieszczęsną gumę, dzięki czemu nasza awanturniczka zniknęła równie szybko jak się pojawiła.
Potem jeszcze przez 10 minut byłyśmy z M. w ciężkim szoku :) 
Do dzisiaj nie wiem, o co chodziło szalonej babce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz