poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Bardzo fajnie jest ostatnio, nawet pomimo tego, że coś niepokojącego dzieje się z moim komputerem. Przypuszczam, że to nobliwi Azjaci postanowili znaleźć ukryte wśród męskich członków sedno skrywane właśnie w moim komputerze. Równie dobrze ten atak na moją prywatność przeprowadzony może być przez świtę Księcia Jeżyc, który w ramach zemsty za wzywanie policji na jego alkoholowe libacje, tfu, wystawne bankiety, postanowił się ze mną zabawić. Może to być również czarna krowa w kropki bordo, chociaż ona, zdaje się, jest na tyle pochłonięta gryzieniem trawy, że mój komputer wypadł poza sferę jej zainteresowań. W każdym bądź razie, ktokolwiek by to nie był i czymkolwiek by się nie kierował, mogę mu w tym momencie pokazać figę z makiem, bo mój komputer idzie na przetop, a z pieniążków od sponsorów i doktorów kupię sobie futro. Takie prawdziwe, białe, z niedźwiedzia polarnego. Żeby przejść się przed nosami obrońców praw zwierząt. Gdybym mogła, wpierdoliłabym jeszcze kiełbasę, ale nie lubię, więc kiełbasa odpada. A krakowska na przykład mogłaby być, ponoć nieźle smakuje, niestety jest to yet another thing, w której nie będzie mi dane się rozsmakować. Podejrzewam natomiast, że spożycie wódki krakowskiej mijałoby się z celem, ponieważ, jak zdążyłam się dowiedzieć, wódka krakowska nie ma w swym składzie niczego, co przyczyniałoby się do cierpienia, i pogwałcenia tak walecznie bronionych praw, zwierząt. 
Aha, i jeszcze piosenka na dzisiaj. 




1 komentarz: